Pamiętasz żółte wagoniki? Historia starej kolei linowej na Szyndzielnię (Archiwalne zdjęcia)
21 grudnia 1953 – pionierska kolejka, która stała się symbolem powojennej turystyki
Historia kolejki linowej na Szyndzielnię to historia pewnego pierwszeństwa, którego skali dziś prawie nikt już sobie nie uświadamia. Budowa rozpoczęła się w 1950 roku, a uruchomienie nastąpiło 21 grudnia 1953 roku – tego dnia kolej przewiozła swoich pierwszych pasażerów, a na szczyt wjechało ponad 2 tysiące osób. Była to pierwsza w powojennej Polsce nowa inwestycja w dziedzinie kolei linowych i zarazem pierwsza w kraju kolej typu gondolowego w ogóle – wcześniej, przed wojną, powstały tylko: kolej wahadłowa na Kasprowy Wierch (1936), kolej linowo-terenowa na Górę Parkową w Krynicy (1937) oraz kolej linowo-terenowa na Gubałówkę (1938). Inwestycję prowadził Krakowski Zarząd Inwestycji Kolejowych pod kierownictwem inżynierów Z. Schneigerta, A. Mieczkowskiego i J. Osmólskiego, a budynki stacji zaprojektowała inżynier architekt K. Różyska. Generalnym wykonawcą było Bielskie Przemysłowe Zjednoczenie Budowlane.
Dostawcą technologii, urządzeń mechanicznych i taboru była austriacka firma Brüder Girak – ta sama, która później jeszcze trzykrotnie wracała do Bielska przy kolejnych modernizacjach. Pierwotna konstrukcja była jednoodcinkową koleją dwulinową z wagonami wyprzęganymi w ruchu okrężnym, dysponowała 32 czteroosobowymi wagonikami i przewoziła do 850 osób na godzinę z prędkością 2,6 m/s. Trasa o długości 1920 m pokonywała różnicę poziomów 451 m, a cały przejazd trwał wówczas około 12 minut. Charakterystycznym detalem starej konstrukcji było to, że mechanizm napędowy znajdował się na górnej stacji, dlatego wymagała stałej obecności pracownika na szczycie. Pierwsze wagony, dostarczone przez Brüder Girak, kursowały na trasie do 1965 roku, a już w 1956 roku w Bielsku-Białej rozgorzała żywa dyskusja, czy Szyndzielnia ma na tyle duży potencjał, by stać się „bielską Gubałówką”.

Cztery pokolenia żółtych wagoników – od austriackich Girak po Mielec i Swobodę
Wbrew temu, co zwykle pamięta się z dzieciństwa, na trasie kolejki na Szyndzielnię kursowały w sumie cztery różne pokolenia gondoli, a żółta barwa nie była jedyną, w jakiej je malowano. Pierwsze wagony pochodziły z austriackiej firmy Brüder Girak i jeździły w latach 1953-1965. 19 grudnia 1965 roku zakończył się pierwszy poważny remont kolei – wymieniono wówczas 17 czteroosobowych gondoli, które wyprodukowały dwa polskie zakłady: Zakład Naprawy Taboru Kolejowego z Ostrowa Wielkopolskiego oraz Zakład Sprzętu Mechanicznego i Drogowego PKP z Raciborza. Te wagony drugiej generacji kursowały do 1977 roku.
Trzecia generacja, najbardziej kultowa w pamięci dwóch pokoleń bielszczan, to czteroosobowe gondole produkcji Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego PZL-Mielec – tej samej fabryki, która produkowała wówczas samoloty An-2 i M-18 Dromader. Wagoniki z Mielca jeździły na Szyndzielnię od 1978 do 1994 roku. Ostatnia, czwarta generacja klasycznych żółtych gondoli to już sześcioosobowe wagony austriackiej firmy Swoboda Traunstein (dziś działającej pod nazwą Carvatech) – kursowały po gruntownej modernizacji kolei z lat 1994-1995 aż do 3 października 2016 roku, kiedy rozpoczęto ostatnią dużą przebudowę.
Przeczytaj także: Tramwajem przez Bielsko – dlaczego w 1971 roku zlikwidowano jedną z najpiękniejszych sieci w Polsce?
Modernizacja 1994-1995 i 2016-2017 – nowa era pod znakiem Doppelmayr
W 1993 roku Polskie Koleje Linowe przekazały kolej w ręce Miasta Bielska-Białej – był to moment, w którym władze miejskie szybko zdały sobie sprawę, że wysłużone urządzenia wymagają gruntownej modernizacji. Pierwsza wielka przebudowa trwała od 1 lipca 1994 do 30 czerwca 1995 roku, a ponownym dostawcą technologii została firma Brüder Girak. Projekt przebudowy wykonał Mostostal Zabrze, konstrukcje stalowe i montaż urządzeń przeprowadził Mostostal Czechowice-Dziedzice, prace budowlane wykonała bielska firma Megabud, a instalacje elektryczne – Energomontaż. Jak wspominał później Wiesław Gębala – wieloletni kierownik kolejki linowej i zarazem polski olimpijczyk z Innsbrucku – „to było duże wydarzenie. Wymieniono wszystkie podpory, a to jedna z największych prac. Powstał też nowy peron przy dolnej stacji oraz nowa stacja na górze”.

Po latach eksploatacji konstrukcji z 1995 roku przyszedł czas na drugą wielką metamorfozę. 3 października 2016 roku rozpoczęła się modernizacja prowadzona przez austriacki koncern Doppelmayr – generalny wykonawca wymienił napęd kolei, koła transportujące, przekładnie, system sterowania, linę oraz wszystkie 32 wagony osobowe. Stara kolejka 11 marca 2017 roku otworzyła się dla turystów już w zupełnie nowej szacie – z bardziej przeszklonymi gondolami, dostosowanymi do wjazdu wózków dziecięcych i dla osób z niepełnosprawnościami, wyposażonymi w uchwyty na narty i rowery. Po renowacji kolej jest w stanie przewieźć do 750 osób na godzinę przy maksymalnej prędkości 5 metrów na sekundę, a wjazd na górę trwa około 6 minut. 17 października 2020 roku Kolej Linowa Szyndzielnia została wyróżniona nagrodą „Marka – Śląskie” w kategorii Turystyka i Rekreacja, a w 2023 roku świętowała swoje 70-lecie.
Stara stacja górna – mini-muzeum z czterema generacjami gondoli
Na szczycie Szyndzielni (1028 m n.p.m.) stoją dziś dwa budynki kolei linowej, a starszy z nich – kamienna stacja górna z 1953 roku – jest absolutnym must-see dla każdego, kogo interesuje historia powojennej infrastruktury turystycznej w Polsce. Po przebudowie kolei w 1995 roku budynek został wycofany z eksploatacji, a 5 lipca 2016 roku zakończył się jego pełny remont konserwatorski, dzięki któremu kamienna konstrukcja stała się dostępna dla turystów jako miejsce odpoczynku i schronienia w razie niepogody. We wnętrzu urządzono niewielki bufet oraz mini-ekspozycję, na której zobaczyć można kolejne generacje wagoników używanych na trasie w latach 1953-2016 – od pierwszych austriackich Brüder Girak po polskie gondole z PZL-Mielec. To jedyne takie miejsce w polskich górach, gdzie można dosłownie zajrzeć do żółtej kabiny z lat 70.
Tuż obok starej stacji w 2015 roku zbudowano też ażurową stalową wieżę widokową o wysokości 18 metrów, z której przy dobrej pogodzie widać Beskid Mały, Śląski i Żywiecki, Babią Górę, Pilsko, a nawet Tatry i fragment aglomeracji śląskiej. Dzięki 25-krotnemu powiększeniu zainstalowanej tu lunety obserwacyjnej szczyty wyglądają tak, jakby były na wyciągnięcie ręki. W bezpośrednim sąsiedztwie funkcjonują też schronisko PTTK na Szyndzielni oraz sieć tras rowerowych Enduro Trails – łącznie 13 tras o całkowitej długości ponad 36 km, biegnących przez Szyndzielnię i sąsiednią Kozią Górę.
Co znaczyła Szyndzielnia dla Beskidów – dziedzictwo i kontekst
Znaczenie kolejki na Szyndzielnię wykracza daleko poza Bielsko-Białą. Pomysł budowy pierwszej w Polsce kolei krzesełkowej na Skrzyczne w Szczyrku, oddanej w 1958 roku, narodził się w trakcie realizacji bielskiej kolei gondolowej – inżynierowie pracujący przy Szyndzielni przenieśli swoje doświadczenia na konstrukcję wybudowaną w Szczyrku przez Mostostal we współpracy z wschodnioniemiecką firmą VEB Maschinenbau z Lipska (dawnej znaną jako Adolf Bleichert & Co.). Bielska Szyndzielnia była więc nie tylko pionierską inwestycją powojenną, ale też katalizatorem dla całego rozwoju beskidzkiej infrastruktury narciarsko-turystycznej, która ukształtowała oblicze regionu przez kolejne dekady. To pamiętając o tej genealogii, można zrozumieć, dlaczego archiwalne zdjęcia z Szyndzielni są dziś tak cenne dla historyków transportu i turystyki górskiej.
Dziś Kolej Linowa Szyndzielnia z siedzibą przy al. Armii Krajowej 366 w Bielsku-Białej, prowadzona przez spółkę ZIAD Bielsko-Biała SA, pozostaje jednym z najpopularniejszych całorocznych celów turystycznych w Beskidzie Śląskim. Dla mieszkańców dwumiasta to wciąż „kolejka na Szyndzielnię”, dla turystów – brama do szlaków na Klimczok, Magurę i Błatnią, dla rowerzystów – start tras enduro, a dla wielu z nas – mimo wymiany wagoników, napędu i lin – wciąż ten sam obiekt, na którym 21 grudnia 1953 roku rozpoczęła się prawdziwa historia powojennego turystycznego transportu linowego w Polsce. A żółte wagoniki, które dla wielu pozostają symbolem dzieciństwa i pierwszych górskich wycieczek, można zobaczyć dziś o krok dalej – w mini-muzeum w kamiennych murach pierwszej stacji górnej z 1953 roku, dokładnie tam, gdzie napęd kolei pracował przez ponad cztery dekady.
