Wejście na Rysy z polskiej strony. Z Beskidów na najwyższy szczyt Polski
Czy setki kilometrów wydeptane na szlakach Beskidu Śląskiego, Żywieckiego i Małego wystarczą, by zdobyć Rysy (2499 m n.p.m.) od najtrudniejszej, polskiej strony? Czteroosobowa ekipa naszej redakcji postanowiła to sprawdzić. Na najwyższy szczyt w Polsce wyruszyliśmy w niedzielę, 9 sierpnia, startując wczesnym rankiem z parkingu w Palenicy Białczańskiej. Jak nam poszło?
Czy szlaki w Beskidach przygotowują na Rysy? Nasze kondycyjne możliwości po beskidzkich wędrówkach
Nie oszukujmy się – wejście na Rysy czerwonym szlakiem od strony Morskiego Oka jest dużym wyzwaniem kondycyjnym i psychicznym (tutaj mowa zwłaszcza o końcowych fragmentach podejścia, a później zejściu praktycznie aż do Czarnego Stawu pod Rysami). Trzeba być gotowym na długą, trudną i męczącą wyprawę, bo do pokonania jest – na całej trasie – około 1844 metrów przewyższenia, a przy tym część trasy wygląda tak, że bez pomocy łańcuchów niektórych podjeść po prostu nie dałoby się pokonać (choć pewnie znalazłby się ktoś, dla kogo to żaden problem i bez łańcuchów by sobie poradził). W sumie w górnej partii do pomocy znajduje się około 300-360 metrów łańcuchów asekuracyjnych. Z tego powodu Rysy od polskiej strony zdecydowanie nie są odpowiednim wyborem na pierwszą w życiu wycieczkę w Tatry ani na debiut górski z łańcuchami. W kanonie tatrzańskim przejściowymi etapami bywają Szpiglasowy Wierch (od strony Doliny Pięciu Stawów) czy Świnica.

Ruszając w czwórkę, mieliśmy doświadczenie we wchodzeniu z użyciem łańcuchów wyniesione z tras m.in. na Giewont czy Babią Górę. Do tego kondycję i wytrzymałość zbudowane głównie przez lata wędrówek po beskidzkich szlakach. Od początku wyprawy na Rysy narzuciliśmy sobie równe, dość szybkie tempo, dopasowane do naszych możliwości. I przez całą naszą wędrówkę płynnie zmienialiśmy się na prowadzeniu naszego małego, czteroosobowego peletonu. Wiadomo, że pewnych rzeczy w górach nie da się uniknąć, dlatego nie ma nic dziwnego w tym, że każdy z nas miał na tej trasie swój mocniejszy i słabszy moment.
Szlak na Rysy z Palenicy Białczańskiej – czas przejścia, dystans i profil trasy
Na Rysy od parkingu w Palenicy Białczańskiej prowadzi wyłącznie szlak znakowany na czerwono. Oznacza to, że planując wyprawę, do wyboru są dwie główne drogi – techniczna i wymagająca strona polska oraz łagodniejsza strona słowacka (prowadząca obok Schroniska pod Rysami / Chaty pod Rysami).
| Punkty na trasie z polskiej strony | Wysokość (m n.p.m.) | Dystans od startu (około) | Szacowany czas (w górę) |
| Palenica Białczańska | 980 m | 0 km | Start |
| Wodogrzmoty Mickiewicza | 1100 m | 2,9 km | 45 min |
| Schronisko PTTK nad Morskim Okiem | 1410 m | 7,8 km | 2 h 15 min |
| Czarny Staw pod Rysami | 1583 m | 9,7 km | 3 h 10 min |
| Bula pod Rysami | 2054 m | 11,2 km | 4 h 40 min |
| Rysy (wierzchołek polski) | 2499 m | 12,5 km | 6 h 00 min |
Kluczowe dane nawigacyjne:
- Suma podejść na całej trasie: ok. 1844 m
- Dystans całkowity (pętla tam i powrót): ok. 25,5 km
- Czas przejścia według mapy (obie strony): 11-13 godzin
- Oznaczenie szlaku: czerwony na całej długości od parkingu na Rysy

Dojście z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka – parking, poranny chłód i szybkie tempo
Jak wyglądała nasza trasa na pierwszym etapie? Na parkingu w Palenicy Białczańskiej zameldowaliśmy się tuż przed godz. 6:00 rano. Mimo wszystko – chociaż spodziewaliśmy się tłumów – to jednak zrobił wrażenie i nieco zaskoczył nas widok bardzo szybko zapełniającego się parkingu (pamiętajcie, że rezerwacji miejsca parkingowego należy dokonać z wyprzedzeniem przez stronę TPN – my zapłaciliśmy 70 zł, bilet parkingowy kupiliśmy na 5 dni przed wyprawą).

Nasza wskazówka (i w sumie nic specjalnie odkrywczego): warto naprawdę zaplanować start wcześnie rano – np. około godz. 5:00 – by uniknąć później dłuższych zatorów na łańcuchach w górnej partii. U nas nie było wielogodzinnych kolejek w drodze na szczyt, ale kilkuminutowe postoje przy łańcuchach się zdarzały. Na pewno dużo nam dał sprawny początek. Można powiedzieć, że nadrobiliśmy czas na asfalcie do Morskiego Oka, wyprzedzając na trasie zarówno turystów idących w pojedynkę, jak i mniejsze oraz większe grupy.

Kolejna porada: W naszym przypadku początek drogi był po prostu zimny. Niby lato, ciepło, 9 sierpnia, a jednak koniecznie trzeba zadbać o odpowiedni ubiór i kilka warstw więcej na sam początek trasy. Obowiązkowo dwie warstwy na górę, czyli koszulka i bluza lub cienka kurtka. Lepiej mieć dłuższe spodnie niż spodenki, a najlepiej spodnie z odpinanymi nogawkami, z czego będzie można zrobić użytek, gdy zrobi się cieplej. Przyda się także komin na szyję czy ewentualnie jako opaska na głowę, by zakryć uszy. No i oczywiście chusteczki pod ręką, bo jak zrobi się zimno, to nos na pewno da nam o tym znać.
Podczas naszej wyprawy na samym początku można było naprawdę zmarznąć. Nic ciepłego. Dlatego maszerowaliśmy żwawo z zapiętymi pod szyję zamkami. Taka dobra pobudka i przede wszystkim początek super przygody, w końcu mieliśmy spacer w pięknych okolicznościach przyrody – w otoczeniu tatrzańskich lasów i odgłosów ptaków, a przed sobą widzieliśmy pierwsze odbicia słońca na szczytach.
8-kilometrowy odcinek do Morskiego Oka pokonaliśmy w nieco ponad 1 godzinę. Na tej trasie nie robiliśmy przerw i na pierwszy postój przyszła pora dopiero po przejściu obok schroniska i zejściu do Morskiego Oka. Tam była dłuższa chwila na śniadanie i rozmowę.
Jeden z ważniejszych cytatów, które się pojawiły: „Każdy rok miał coś swojego”.

Z Morskiego Oka na Czarny Staw pod Rysami
Po śniadaniu do pokonania mieliśmy odcinek dzielący Morskie Oko (1410 m n.p.m.) i Czarny Staw pod Rysami (1583 m n.p.m.). Szlak pnie się tu stromo po kamiennych stopniach, a jego przejście zajęło nam około 30 minut (wg mapy turystycznej szacunkowy czas wynosi 55 minut, dystans to 1,8 km, a suma podejść 222 m). Na nasze szczęście na tym etapie poranny chłód już praktycznie nie był odczuwalny. Podejście zrobiło swoje, ale także słońce zaczynało mocniej dawać o sobie znać. Oceniając całościowo naszą wyprawę, pogoda trafiła nam się wymarzona – niebo było niemal bezchmurne, ciepło, przyjemnie i żadnych gwałtownych zmian. Tu mała dygresja: Wracając ze szczytu, przydałby się natomiast krem z filtrem.
I turystyczna wskazówka: Tuż przy pamiątkowym krzyżu nad Czarnym Stawem znajduje się kluczowe rozwidlenie:
- Szlak zielony (w prawo) – prowadzi na wybitnie eksponowaną i wymagającą Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem (2307 m n.p.m. – ok. 2 h 45 min podejścia).
- Szlak czerwony (w lewo) – kontynuacja drogi na Rysy. Tabliczka informacyjna wskazuje stąd 3 godziny i 20 minut ciągłej wspinaczki na wierzchołek.

Ciekawostka: Czarny Staw pod Rysami jest drugim najgłębszym jeziorem w Tatrach, czwartym w Polsce (osiąga ponad 76 metrów głębokości). Jego nazwa pochodzi od ciemnej, wręcz czarnej barwy wody, będącej efektem potężnego cienia rzucanego przez ściany Kazalnicy, Mięguszowieckich Szczytów oraz Rysów, a także od sinic porastających głazy przy brzegu.
Wspinaczka po łańcuchach na Rysy – trudności, ekspozycja i nasze obserwacje
Powyżej Buli, gdzie zaczynają się ubezpieczenia w postaci łańcuchów, zaczyna się najbardziej wymagający etap i znacznie kurczy się margines błędu. W zacienionej części słynnej „Rysy” skała bywa chłodna i zdradliwa, a ekspozycja za plecami potrafi przyspieszyć tętno. Tu przydało się nam bardzo doświadczenie oraz opanowanie, stabilność wyćwiczone m.in. na beskidzkich szlakach. Widoki były piękne, ale to także fragment, w którym należało zachować ostrożność, zwłaszcza że zmęczenie było już odczuwalne. Zwróciliśmy także uwagę na kilka elementów pod kątem bezpiecznego poruszania się w tej części – mogą być przydatną podpowiedzią czy przypomnieniem:
- Jedna osoba na odcinek łańcucha – z jednego przęsła łańcucha (między mocowaniami w skale) może korzystać tylko jedna osoba. Szarpanie liną przez kogoś innego może pozbawić równowagi osobę powyżej.
- Obowiązkowy kask – luźne kamienie strącane przez turystów idących wyżej stanowią realne zagrożenie dla zdrowia/życia.
- Kultura wymijania – przy mijaniu się osób schodzących i wchodzących zachowaj cierpliwość, ustępuj miejsca w bezpiecznych wnękach skalnych i wykazuj empatię.
- Wsparcie w grupie – ogromna ekspozycja może wywołać paraliżujący lęk wysokości (widzieliśmy takie reakcje). W zespole należy nawzajem się asekurować słownie, zwracać uwagę na drugą osobę i spokojnie podpowiadać pewne chwyty czy stopnie.

Szczyt Rysów – nasz czas wejścia, widoki i arbuz na dachu Polski
Gdy po pokonaniu ostatniego odcinka grani stanęliśmy na wierzchołku, zegarki pokazały 4 godziny i 16 minut od momentu wyjścia z Palenicy Białczańskiej. Na samym szczycie przywitało nas przyjemne, ciepłe słońce i niesamowita panorama Tatr. Był czas na pamiątkowe zdjęcia, odpoczynek i mały celebracyjny rytuał, czyli kilka kawałków arbuza (nie, nie wnosiliśmy całego arbuza pod pachą).
Tutaj zostawiamy kolejny, jeden z ważniejszych cytatów z tej wyprawy:
„Wiecie co się stało pod Rysami?
– Chłop się…”.

Ciekawostka (nigdy mało): Warto wiedzieć, że Rysy posiadają trzy odrębne wierzchołki:
- Wierzchołek średni / północno-zachodni (2499 m n.p.m.) – najwyższy punkt po stronie polskiej, przez który przebiega granica państwowa. To najwyżej położone miejsce w Polsce, stanowiące kluczowy punkt Korony Gór Polski.
- Wierzchołek najwyższy / główny (2501 m n.p.m.) – leży całkowicie po stronie słowackiej.
- Wierzchołek najniższy / południowo-wschodni (2473 m n.p.m.) – również znajduje się po stronie słowackiej.

Panorama ze szczytu uchodzi za jedną z najpiękniejszych w całych Karpatach – przy dobrej przejrzystości można stąd dostrzec nawet kilkadziesiąt tatrzańskich szczytów. Jak na dłoni widać potężny Gerlach, Ganek, Wysoką, Koprowy oraz osławiony Krywań. Wspaniale prezentują się także Dolina Rybiego Potoku, Dolina Ciężka, Dolina Mięguszowiecka oraz łagodne pasmo Tatr Bielskich.

Jak przygotować się na Rysy? Polecane trasy spacerowe lub biegowe w Beskidach
Jeśli marzycie o Rysach, nasze lokalne góry są doskonałym miejscem do budowania formy. Tylko, gdzie i jak trenować? Możemy polecić Wam kilka sprawdzonych tras, które pomogą w przygotowaniu dobrej kondycji i wytrzymałości:
- Długie dystanse – pętla Wapienica-Błatnia-Klimczok-Szyndzielnia-Wapienica uczy równego gospodarowania siłami przez wiele godzin. Poza tym, że wymagająca, to także oferuje wiele pięknych widoków.
- Strome podejścia i wspinaczka z łańcuchami – żółty szlak z Zawoi Markowej na Babią Górę (Perć Akademików) to świetny sprawdzian przed kontaktami z łańcuchami i ekspozycją. Oczywiście nie w takiej skali jak w Tatrach, ale na dobry początek w sam raz.
- Żelazna kondycja – wejście na Pilsko od strony Korbielowa bez częstych zatrzymań pomaga oswoić nogi z ciągłym, dużym nachyleniem. Również wejście na Czantorię z Ustronia Polany lub trasa na Czantorię od Schroniska na Soszowie w Wiśle. Wszelkie dłuższe, strome podejścia nadają się na konkretne treningi, jeśli chcemy przygotować nasze nogi na dłuższą wyprawę.

Pamiętajcie, że Rysy od polskiej strony wymagają odpowiedniego przygotowania, na pewno dobrych butów ze sztywną podeszwą, kasku chroniącego przed spadającymi kamieniami i sporego zapasu wody (dobrze mieć ze sobą ok. 2L lub więcej). Co przed rozpoczęciem planowania? Przede wszystkim rozsądek i rozwaga oraz dobre przygotowanie fizyczne. Beskidzkie trasy, w tym dłuższe pętle dają jednak wspaniałą bazę do zbudowania formy fizycznej wymaganej na podróże w Tatrach – nam na pewno przez lata pozwoliły zdobyć doświadczenie, oswoić się z górami, poznać ich rytm i przygotować się do tej wyprawy, wiedząc czego możemy się spodziewać.
