Cukiernia u Małysza i nie tylko – gdzie w Wiśle zjeść najlepszy kołacz i szarlotkę?
Kołocz śląski – chronione dziedzictwo Unii Europejskiej, którego smaku trzeba szukać w Wiśle
Aby zrozumieć, dlaczego kołacz (gwarowo: kołocz) jest w Wiśle czymś więcej niż lokalnym deserem, trzeba sięgnąć po garść konkretnych faktów. Kołocz śląski został wpisany do rejestru Chronionych Oznaczeń Geograficznych Unii Europejskiej 27 lipca 2011 roku – co oznacza, że nazwy tej mogą używać wyłącznie producenci wytwarzający wypiek według ściśle określonej tradycyjnej receptury, na terenie województwa opolskiego oraz ściśle wyznaczonych powiatów województwa śląskiego, w tym powiatu cieszyńskiego, do którego należy Wisła. To prestiż porównywalny z oscypkiem podhalańskim, bryndzą podhalańską czy rogalem świętomarcińskim. Tradycja wypieku sięga średniowiecza, a pierwsze udokumentowane przekazy o pieczeniu kołocza na Śląsku pochodzą z początków XVIII wieku.

Kołocz występuje w czterech równoprawnych odmianach, których w żadnej dobrej wiślańskiej cukierni nie wolno pomylić: z posypką (bez nadzienia), z serem twarogowym, z makiem oraz z prażonymi jabłkami. To właśnie odmiana z prażonymi jabłkami – z lokalnych odmian rosnących w sadach Beskidu Śląskiego – najmocniej łączy kołocz z wiślańską tożsamością kulinarną. Charakterystyczną cechą prawdziwego kołocza śląskiego jest prostokątny kształt (w odróżnieniu od staropolskiego kołacza okrągłego – zmiana wykształciła się w XIX wieku, gdy stare kuchenne piece zastąpiono kuchenkami z prostokątnymi blachami) oraz maślana, „szarpana” lub „rwana” posypka z mąki, masła i cukru waniliowego, kładziona ręcznie na wierzchu ciasta przed wstawieniem do pieca. Tradycyjnie kołocz to wypiek obrzędowy – do dziś na Śląsku Cieszyńskim państwo młodzi przed weselem „chodzą z kołoczem”, czyli roznoszą sąsiadom świeżo upieczone ciasto jako zapowiedź uroczystości i symbol dzielenia się radością.
Cukiernia U Janeczki – rodzinna marka z trzema oddziałami i czekoladowym Małyszem
Niekwestionowaną wiślańską instytucją cukierniczą pozostaje Cukiernia U Janeczki, która działa od dekad jako rodzinna marka z trzema oddziałami: głównym lokalem produkcyjnym przy ul. 1 Maja 9 w Wiśle, kawiarnio-cukiernią przy ul. 1 Maja 57 (znaną jako U Janeczki Centrum) oraz oddziałem przy ul. Daszyńskiego 12 w Ustroniu. To w głównym lokalu rodzą się słynne wiślańskie ciasta i lody, a turyści doceniają zwłaszcza klasyczne kołacze, szarlotki z lokalnych jabłek, gofry, gorącą czekoladę oraz różnorodne tarty owocowe. Lokal akceptuje płatności bezgotówkowe, ma sezonowy ogródek i jest przystosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami – co czyni go realną opcją dla rodzin z dziećmi i grup zorganizowanych.

Najmocniejsze powiązanie cukierni z legendą Wisły to jednak osoba Damiana Wiśniewskiego – cukiernika z Cukierni U Janeczki, który jest autorem nowej, kolorowej czekoladowej figury Adama Małysza, prezentowanej dziś w specjalnej szklanej gablocie w holu Domu Zdrojowego przy placu Hoffa. To kontynuacja tradycji zapoczątkowanej 2 stycznia 2001 roku, gdy ośmiu cukierników ze Stowarzyszenia Cukierników RP wyrzeźbiło w bloku białej czekolady o wadze 330 kg figurę „Orła z Wisły” w skali 1:1 – wraz z nartami i czterema Kryształowymi Kulami za triumfy w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Pierwszą figurę w 2007 roku Wedel poddał renowacji (m.in. uzupełniając ucho, na które zdaniem przewodników „połakomił się jakiś szczególny wielbiciel”), a obecna kolorowa wersja Wiśniewskiego stała się jedną z najmocniejszych pamiątkowych atrakcji Wisły – obowiązkowym punktem dla turystów odwiedzających Plac Hoffa.
Przeczytaj także: Kawiarnie z duszą – 5 miejsc w Beskidach, w których poczujesz się jak w dwudziestoleciu międzywojennym
Cukiernia Na Blejchu i Delicje – realne alternatywy z lokalnym charakterem
Drugą instytucją cukierniczą Wisły, której nazwa zasługuje na osobne miejsce w rankingu, jest Cukiernia „Na Blejchu” – marka działająca w Wiśle, Ustroniu i Cieszynie, obecna w mediach społecznościowych z bazą ponad 5 tysięcy obserwujących. W ofercie znajduje się szeroki wybór tradycyjnych wypieków, w tym kołacze, szarlotki i ciasta bezglutenowe – co czyni ją wyborem przyjaznym dla osób z nietolerancjami pokarmowymi. „Na Blejchu” oferuje zarówno odbiór osobisty, jak i zamówienia online z dostawą tego samego dnia, akceptuje wszystkie formy płatności (karty debetowe, kredytowe, NFC mobilne, gotówka), a klienci doceniają nowoczesne podejście biznesowe lokalu – pisze o niej wiele lokalnych blogerek kulinarnych jako o cukierni „z duszą i ambicjami”.
Trzecią kluczową adresą wiślańskiej trasy słodyczowej jest Cukiernia Delicje przy ul. Malinka 61 – lokal położony znacznie bliżej kompleksu sportowego z Wielką Krokwią Adama Małysza, więc idealny do połączenia wizyty u skoczni z deserem. To opcja dla turystów, którzy nie chcą tracić czasu na dojazd do centrum, a jednocześnie chcą skosztować klasycznych beskidzkich wypieków po dniu spędzonym w Wiśle Malince. Wśród mniejszych, ale wartościowych adresów warto wspomnieć też o nieformalnym fanklubie Adama Małysza – Barze Brackim „U Bociana” przy ul. Kopydło 20a – który nie jest typową cukiernią, ale stał się kultowym punktem na mapie Wisły z racji tego, że to właśnie tam rodzina, przyjaciele i sąsiedzi „Orła z Wisły” oglądali jego pucharowe sukcesy w sezonie 2000/01.
Szarlotka z beskidzkich jabłek – co naprawdę odróżnia ją od reszty
Druga obok kołocza specjalność wiślańskich cukierni to szarlotka – z tym że w Wiśle ma ona specyfikę różną od tej spotykanej w innych regionach Polski. Lokalne jabłka pochodzące z sadów Beskidu Śląskiego rosną w specyficznym górskim mikroklimacie, z dużą amplitudą dobową temperatur i wysokim nasłonecznieniem, co przekłada się na wyższą zawartość cukrów prostych, kwasów organicznych i polifenoli w porównaniu z jabłkami uprawianymi w niżowych sadach przemysłowych. To czysto chemiczny powód, dla którego szarlotka z lokalnych jabłek smakuje wyraźnie intensywniej, z mocniejszym profilem słodko-kwaśnym i głębszym aromatem owocowym. Wiele wiślańskich cukierni współpracuje bezpośrednio z lokalnymi sadownikami z Beskidu Śląskiego, co gwarantuje sezonową dostępność świeżych owoców.
Drugim wyróżnikiem regionalnej szarlotki jest spuścizna kuchni Śląska Cieszyńskiego. W publikacji „Nasza kuchnia” Walburgi Fójcikowej, wydanej w kwietniu 1937 roku w Czeskim Cieszynie, znajduje się oryginalny przepis na „kołaczyki wykwintne” – ciasta drożdżowe z dodatkiem prażonych jabłek, które do dziś pieczone są przez mieszkańców regionu. To dziedzictwo cieszyńskiej kuchni mieszczańskiej z czasów monarchii austro-węgierskiej (Wisła i Śląsk Cieszyński do 1918 roku należały do Cesarstwa Austriackiego) sprawia, że szarlotki wiślańskie różnią się od typowych galicyjskich – są zwykle bardziej spuszczone (cienkie warstwy ciasta, gęste nadzienie), z wyraźną nutą cynamonu i wanilii, a nie czystą jabłkową słodyczą. To jest realna i sprawdzalna różnica kulturowa, której turysta z Warszawy czy Krakowa rzeczywiście nie doświadczy nigdzie indziej w Polsce.

Trasa słodkościowa po Wiśle – praktyczne wskazówki dla turysty
Planując słodki dzień w Wiśle, warto pamiętać o kilku praktycznych wskazówkach, które pozwolą uniknąć rozczarowań i wykorzystać maksymalnie regionalny potencjał miasta. Po pierwsze – klasyczna trasa zaczyna się przy placu B. Hoffa w centrum, gdzie w holu Domu Zdrojowego można obejrzeć czekoladową figurę Adama Małysza autorstwa Damiana Wiśniewskiego, a stąd jest 100 m do głównej Cukierni U Janeczki przy ul. 1 Maja 57. Po drugie – Galeria Sportowych Trofeów Adama Małysza przy al. J. Bursche 33 (na Oazie, obok ronda), gdzie znajduje się 1046 eksponatów (w tym 383 puchary, 118 medali, 65 par nart i 4 Kryształowe Kule), znajduje się w jednej linii spacerowej z głównymi cukierniami – idealne połączenie dla rodzin z dziećmi.
Po trzecie – jeśli kierujecie się ku skoczni w Wiśle Malince, bezpośrednio po drodze leży Cukiernia Delicje przy ul. Malinka 61, gdzie można przerwać dzień na kawę i porcję klasycznej szarlotki w cieście kruchym. I po czwarte – jeśli chcecie doświadczyć autentycznego klimatu kultu Małyszomanii, którego nie znajdziecie w żadnym przewodniku turystycznym, warto zajrzeć do Baru Brackiego „U Bociana” przy ul. Kopydło 20a, gdzie wnętrza wypełnione są autografami, plakatami i pamiątkami z lat triumfu skoczka. Cała kompletna trasa cukierniczo-kulturalna po Wiśle zajmie około 4-5 godzin z wszystkimi przerwami na kawę i ciasta – idealna na zimowy weekendowy poranek lub letnie popołudnie spędzone po szlaku rowerowym wzdłuż doliny rzeki Wisły, której źródła leżą zaledwie 13 km w górę, pod stokami Baraniej Góry (1220 m n.p.m.) – drugiego najwyższego szczytu Beskidu Śląskiego.
