Ostatni pasterze Brennej – unikalne zdjęcia z redyków i życia na szałasach sprzed lat
W cieniu gór, gdzie pasterstwo było codziennością
Na obszarze Brennej, rozciągającej się malowniczo w Beskidzie Śląskim, niegdyś tętniło życie, którego dziś szukamy w opowieściach i na starych fotografiach. Stare szałasy przypominają niezwykłą epokę, kiedy to tradycja pasterska była nieodłącznym elementem kultury i gospodarczego krajobrazu tej części Karpat. Sama Brenna była zamieszkana co najmniej od końca XV wieku, a w 1567 roku odnotowano ją jako wieś pasterską. Pierwszy szałas pasterski na terenie całych Beskidów założono właśnie w Brennej w 1604 roku, a w tej samej wsi powołano także pierwszego wojewodę wołoskiego – tradycyjnego zwierzchnika gromady pasterzy. Wołosi, których ślad zachował się w bardzo charakterystycznych nazwiskach takich jak Madzia, Rusin, Rusnok, Oleksy (później Holeksa) czy Moskała, przybyli z Wołoszczyzny i Siedmiogrodu, a ich pierwotną ojczyzną były górzyste rejony Półwyspu Bałkańskiego.
Obrazy sprzed dekad ukazują codzienne realia życia na szałasach – proste, ale pełne charakteru drewniane chatki, zwane też kolybami, z należytą dbałością o pragmatyczne detale. Te konstrukcje służyły nie tylko jako tymczasowe schronienia, ale również jako miejsca przechowywania serów i odzieży, gdzie skupiały się opowieści, śmiech i momenty zadumy po długich godzinach pracy. Redyk, czyli wiosenny wypas owiec na góralskie hale, rozpoczynał się w Beskidach najczęściej po świętym Wojciechu (23 kwietnia), a kończył się około świętego Michała (29 września) – co ciekawe, w Beskidzie Śląskim wyjście owiec na hale nazywano „miyszaniym łowiec”, a powrót na doły – „rozsodem”. Sąsiednia Żywiecczyzna używała natomiast bliższego dziś wszystkim określenia „redyk”.
Nie tylko przetrwanie – kultura i tradycja w służbie Beskidów
Choć pasterstwo na małą skalę zanikało w Beskidach wraz z postępującą urbanizacją i zmianami gospodarczymi, to w Brennej długo pamiętano o ostatnich pasterzach, którzy pozostawili po sobie niezwykły wkład w lokalną kulturę. Wałasi nie tylko hodowali owce i kozy – to oni, poprzez tak zwane cerchlowanie, czyli wypalanie i karczowanie pierwotnej puszczy, ukształtowali charakterystyczny krajobraz polan i hal, który dziś jest wizytówką beskidzkich gór. Świadectwem ich obecności są zachowane do dziś nazwy terenowe takie jak Cerhla, Palenica czy Żar, ale przede wszystkim sieć polan rozsianych po wzgórzach – w Brennej najbardziej znane to Kotarz, Stary Groń, Bukowy Groń, Cisowy Groń, Skałka, Malinka oraz Góra Bucze.
Przeczytaj także: Jarmarki w Milówce – archiwalne zdjęcia z handlu końmi i wyrobami domowymi
Produktami wytwórczości szałasowej był ser owczy – bundz, oszczypki i żętyca – wełna i mięso, a w przypadku obecności krów lub kóz także mleko. Już w 1574 roku Jan Spytek i Krzysztof Komorowscy w przywileju dla miasta Żywca ustanowili, że poddani Wałasi muszą sprzedawać sery i bryndzę wyłącznie na żywieckim rynku – świadczy to o ogromnym znaczeniu gospodarczym pasterstwa wołoskiego w regionie. Malownicze zdjęcia z dawnych lat ukazują sceny redyku – owce prowadzone przez juhasów wśród szumu potoków i leśnych ścieżek, z bacą na czele, niosącym oznaki swojej władzy: szeroki góralski pas i tradycyjne instrumenty pasterskie. To właśnie w pieśniach, sygnałach trombity i rytuałach kryła się siła pasterskiej wspólnoty, oparta nie na własności ziemi, ale na zaufaniu między bacą, gazdami oddającymi mu owce i właścicielami hal pozwalającymi na wypas.
Legendy i wspomnienia o ostatnich pasterzach
Pamięć o ostatnich pasterzach Brennej przekazywana jest z pokolenia na pokolenie, a zdjęcia sprzed lat służą dziś jako cenne archiwum i punkt odniesienia dla lokalnych badaczy i pasjonatów historii Beskidów. Jeszcze na początku XX wieku owce pasące się na beskidzkich łąkach nikogo nie dziwiły – były naturalną częścią Karpat Zachodnich. Po latach upadku tradycji pasterstwo zaczęło wracać na śląskie polany przede wszystkim za sprawą bacy Piotra Kohuta z Koniakowa, który od lat wypasa stada na breńskich i ustrońskich groniach (między innymi na Hali Baraniej i Magurce), prowadząc bacówkę w autentycznym, wołoskim duchu. Wraz z nim funkcjonuje cały wachlarz programów wsparcia – Owca Plus prowadzony przez Województwo Śląskie, międzynarodowa inicjatywa „Karpaty Łączą” oraz Szlak Kultury Wołoskiej obejmujący cały łuk Karpat.
Dzięki tym inicjatywom dawne polany w Brennej znów napełniają się życiem – stada owiec wracają na hale, w bacówkach skrzy się watra, a turyści mogą zakupić prawdziwe pasterskie sery: bundz, bryndzę czy redykołki. Stare szałasy są dziś nie tylko muzealnymi eksponatami, ale także inspiracją do organizowania tematycznych festiwali, warsztatów oraz górskich wypraw szlakiem dawnych redyków. Co roku w czerwcu w Brennej organizowane są pasterskie spotkania połączone z prezentacją tradycyjnych instrumentów, gawęd i rękodzieła – wśród zaprzyjaźnionych miejsc szczególną rolę odgrywa polana Skałka u państwa Kawików oraz Kozia Zagroda w centrum wsi.
Współczesna Brenna a pasterskie dziedzictwo
Choć dawne szałasy są dziś rzadkością, a tradycyjne pasterstwo ustępuje miejsca nowym formom gospodarowania i rekreacji, historia redyków Brennej pozostaje żywa. Najlepszym jej kontynuatorem jest Kozia Zagroda przy ulicy Sportowej 3 w centrum Brennej – zrekonstruowana zagroda wałaska, w której odtworzono drewnianą chatę z 1928 roku oraz koszor (zagrodę) z owcami i kozami. To w niej prowadzone są warsztaty „Pasterstwo Beskidu Śląskiego” z wyrobem sera, „Kto ma owce, ten ma co chce” z obróbką wełny, a także pokazy pieczenia chleba na zakwasie i placków na blasze. Goście mogą spróbować tradycyjnego francka, jagnięciny, oryginalnej kwaśnicy oraz nalewek i miodów, a najmłodszych największą frajdę sprawia karmienie i głaskanie kóz oraz owiec.
Inwestycje na terenie gminy Brenna często wpisują się w poszanowanie dla pasterskiej spuścizny, dążąc do harmonijnego współistnienia nowoczesności i dziedzictwa kulturowego. Lokalne inicjatywy – od programu Owca Plus po szlaki tematyczne wzdłuż dawnych pasterskich polan – skupiają się na dokumentowaniu i promowaniu tej unikalnej części beskidzkiego krajobrazu. Na szlaku między dawnymi halami pasterskimi a współczesnymi miejscami rekreacji można dziś odnaleźć ślady tej bogatej tradycji: od polany Kotarz, przez Stary Groń i Bukowy Groń, aż po Górę Bucze – miejsca, które nadają przestrzeni gór wyjątkowy, ponadczasowy charakter i zachowują wołoskie korzenie regionu, sięgające 1567 roku, dla kolejnych pokoleń odwiedzających Beskidy.

Pingback:
Powiązany wpis
Wesela w Trójwsi przed laty – heklowane czepce, konie i tradycje, które przetrwały do dziś | TerazBeskidy.pl