Andrychów przemysłowy – stare hale fabryczne i życie robotników na archiwalnych klatkach
Andrychów na archiwalnych zdjęciach to nie tylko panoramy miasteczka u stóp Pańskiej Góry, ale przede wszystkim potężne hale fabryczne, które przez ponad sto lat decydowały o rytmie życia całej Kotliny Andrychowskiej. Z czarno-białych klatek wyłaniają się dwa filary lokalnej gospodarki: Pierwsza Galicyjska Tkalnia Mechaniczna braci Czeczowiczków – założona w 1907 roku i przekształcona później w Andrychowskie Zakłady Przemysłu Bawełnianego „Andropol” – oraz powstała w 1945 roku Wytwórnia Silników Wysokoprężnych, znana w całym kraju jako „Andoria”. To one uczyniły z Andrychowa jeden z najważniejszych ośrodków włókienniczo-maszynowych Małopolski, a ich tradycje sięgają znacznie głębiej, bo aż do XVIII-wiecznego „andrychowskiego ośrodka płócienniczego”, którego wyroby docierały do Stambułu, Aleksandrii, Lubeki i Moskwy.
Od chłopskich krosien do galicyjskiej tkalni – 250 lat tradycji
Choć dziś Andrychów kojarzy się przede wszystkim z fabrykami z początku XX wieku, to jego tradycje tkackie sięgają znacznie wcześniej. Jako ośrodek tkacki miejscowość po raz pierwszy wzmiankowano w 1674 roku, kiedy wytwarzano tu drelichy, a na początku XVIII wieku ówczesny właściciel dóbr Franciszek Czerny – kasztelan oświęcimski – sprowadził do osady rzemieślników z Belgii, Saksonii i Śląska, co dało impuls do gwałtownego rozwoju lokalnego rzemiosła. Pod koniec XVIII wieku miejscowy cech liczył już 700 warsztatów tkackich, a chłopskie kolegacje produkujące lniane płótna stworzyły zjawisko określane przez historyków mianem „andrychowskiego ośrodka płócienniczego”. To właśnie wtedy Andrychów otrzymał prawa miejskie – na podstawie przywileju króla Stanisława Augusta z 24 października 1767 roku oraz dokumentu właściciela Stanisława Ankwicza z 8 maja 1768 roku.
Płótna bielone w krystalicznych potokach Beskidu Małego słynęły z niebywałej jakości, a około 1864 roku miejscowi żydowscy kupcy – Ferdynand Stamberger, Joachim Grunspan, Maurycy Unger czy Israel Israeli – sprowadzali do miasta przędzę bawełnianą i organizowali zbyt gotowych wyrobów na rynkach europejskich i bliskowschodnich. W 1888 roku Andrychów uzyskał połączenie kolejowe, co otworzyło drogę do przemysłowego skoku, a prawdziwy przełom przyniósł początek XX wieku. 6 lipca 1906 roku czeski Żyd Emil Czeczowiczka zwrócił się do andrychowskiego magistratu z prośbą o pozwolenie na założenie tkalni mechanicznej, a już 21 września tego samego roku Rada Gminna wydała pozytywną decyzję, przekazując bezpłatnie 10 morgów gruntu oraz kamienie pod fundament fabryki. Według lokalnej tradycji pierwsze plany budowy fabryki wiązały się z Wadowicami, jednak tamtejsza rada miejska odmówiła zgody – obawiano się, że kobiety pójdą do pracy w fabryce i zabraknie chętnych do służby w mieszczańskich domach.
Czeczowiczkowie, Andropol i robotnicy w halach przy Krakowskiej
Rejestracja spółki nastąpiła 11 maja 1907 roku pod nazwą „Pierwsza galicyjska tkalnia mechaniczna dla wyrobów bawełnianych Braci Czeczowiczka”, a wspólnikami odpowiedzialnymi zostali Emil Czeczowiczka – przedsiębiorca budowlany z Wiednia – oraz Salomon Czeczowiczka, właściciel dóbr w Partscherndor na Morawach. Uroczyste otwarcie zakładu odbyło się 23 maja 1908 roku, z udziałem marszałka krajowego Sejmu Galicyjskiego, a plan fabryki – jak podaje Józef Zembroń w „Raptularzu Andrychowskim” – projektowała znana bielska pracownia Karola Korna. Początkowo zakład zatrudniał około 500 pracowników, a przed wybuchem II wojny światowej liczba ta wzrosła do około 4 000 osób, co zrewolucjonizowało lokalny rynek pracy i przesądziło o miejskim charakterze Andrychowa. Wokół fabryki powstawały osiedla robotnicze, kantyna, willa dyrekcji znana do dziś jako „willa braci Czeczowiczków”, a nawet pierwsze andrychowskie kino, działające przy zakładach.
Wojenne losy fabryki były dramatyczne – 26 stycznia 1945 roku zakład został zniszczony, choć według wspomnień długoletnich pracowników pożar wzniecony został prawdopodobnie przez szabrowników, bo Niemcy opuszczając Andrychów pozostawili fabrykę nietkniętą. Już 6 kwietnia 1945 roku z odbudowywanych hal wyszły pierwsze partie tkanin, a 1 września 1946 roku zakład znacjonalizowano pod nazwą „Polski państwowy zakład przemysłu włókienniczego dawniej bracia Czeczowiczka”. Ostatni ślad po dawnych właścicielach zatarto 26 maja 1950 roku, zmieniając nazwę na Andrychowskie Zakłady Przemysłu Bawełnianego, a w 1967 roku dodano do niej człon „Andropol” – kultową markę, pod którą działa do dziś. W 1976 roku zakład został odznaczony Orderem Sztandaru Pracy I klasy, a w 1992 roku przekształcono go w spółkę akcyjną przeznaczoną do prywatyzacji przez Narodowy Fundusz Inwestycyjny. Obecnie „Andropol” S.A. z siedzibą przy ulicy Krakowskiej 83 produkuje tkaniny pościelowe, robocze oraz specjalistyczne tkaniny ochronne (w tym aramidowe Kermel) w dwóch zakładach – tkackim w Andrychowie i wykończalniczym w Białymstoku.

Przeczytaj także: Wewnątrz beskidzkiego Manchesteru – archiwalne ujęcia z hal produkcyjnych Merilany i Bewelany
Andoria – silniki z Andrychowa, które napędzały całą Polskę
Drugim filarem przemysłowego Andrychowa była Wytwórnia Silników Wysokoprężnych „Andoria”, której historia zaczęła się od wojennej tajemnicy. W 1942 roku Niemcy przenieśli spod Kolonii do Andrychowa zakłady Aero-Stahl Werke, produkujące aparaturę wtryskową do silników myśliwców Messerschmitt – wybór bawarskich inżynierów padł na małopolskie miasteczko głównie ze względu na jego ukrycie pod beskidzkimi szczytami, z dala od alianckich nalotów. Po wojnie, w 1945 roku, na bazie pozostałości tej fabryki powołano Państwowe Zakłady Metalurgiczne, które początkowo produkowały maszyny rolnicze, wlewniki i maźnice wagonowe. Już w 1948 roku zakład – pod nazwą Wytwórnia Sprzętu Mechanicznego – rozpoczął produkcję silników wysokoprężnych S60 i S61-S64 do maszyn rolniczych, w tym na eksport do Chin.
Prawdziwa epoka „Andorii” zaczęła się w latach 50., gdy biuro konstrukcyjne pod kierownictwem dra inż. Romana Błockiego opracowało rodzinę silników S320, które od 1957 roku wyprodukowano w liczbie ponad 220 tysięcy sztuk. W 1964 roku uruchomiono przyzakładową odlewnię żeliwa, a w 1966 roku rząd PRL zakupił licencję British Leyland na silniki R6, z czego WSW Andrychów powierzono produkcję jednostek O.400 – używanych od 1967 roku w autobusach Autosan, kombajnach zbożowych Bizon i ładowarkach Fadroma. To właśnie charakterystyczny, twardy dźwięk pracy silnika SW-400 „kaban” w Bizonie stał się na dekady akustycznym symbolem polskich żniw. Pod kierownictwem głównego konstruktora fabryki Andrzeja Farysia od 1974 roku rozwijano też nowoczesny silnik 4C90 we współpracy z brytyjską firmą Ricardo Consulting Engineers – pierwsze prototypy powstały w 1975 roku i zainteresowała się nimi nawet firma Ford, rozważająca ich montaż w modelu Transit. Silniki 4C90 napędzały później Żuki, Nysy, Lubliny, terenowe Honkery, rumuńskie ARO, a nawet rosyjskie Gazele.
W latach 1994-1998 w halach „Andorii” montowano także brytyjskie samochody LDV 400 i LDV Convoy, a w 1996 roku zakład został przejęty przez koreański koncern Daewoo, który w szczytowym momencie dysponował 80,6% akcji. Po upadku Daewoo Motor Poland w 2002 roku powołano spółkę-córkę Andoria-Mot, która do 2003 roku produkowała samochody Lublin, a także – na zamówienie wojska – terenowe Honkery. 20 grudnia 2006 roku rozpoczęto produkcję nowoczesnego silnika ADCR (Andoria Diesel Common Rail) spełniającego normę Euro 4, a w 2015 roku Andoria-Mot wraz z Odlewnią Żeliwa w Zawierciu i FUM CHOFUM utworzyła Grupę Zawiercie.

Życie wokół fabryk – osiedla, kluby sportowe i pierwsze andrychowskie kino
Przemysł w Andrychowie to nie tylko hale i maszyny, ale przede wszystkim ludzie, których codzienna praca definiowała rytm miasta. W okresie międzywojennym, gdy w zakładach Czeczowiczków pracowało już około 4 000 osób, działały tu liczne kluby sportowe: „K.S. Beskid”, „Andrychovia”, „Orzeł” oraz żydowski „Makkabi”, a w 1926 roku miasto zostało zelektryfikowane. W latach 1934-1939 rozbudowano sieć kanalizacyjną, poprawiono drogi i chodniki, a głównymi inwestycjami tego okresu były basen pływacki i stadion sportowy. Pierwsze kino działało przy zakładach Czeczowiczków, drugie powstało w mieście w okresie międzywojennym, a archiwalne zdjęcia z tamtych lat dokumentują nie tylko fabryczne wnętrza, ale także świętowanie majówek robotniczych, pochody pierwszomajowe i organizowane przez zakład wycieczki na Leskowiec czy Pańską Górę.
W okresie powojennym, wraz z dynamicznym rozwojem „Andropolu” i „Andorii”, miasto otrzymało liczne osiedla mieszkaniowe – Andrychów stał się przykładem typowego dla PRL „miasta jednej fabryki”, choć w jego przypadku były to faktycznie dwa wielkie zakłady oraz mniejsze: Andrychowska Fabryka Maszyn (AFM) i Andrychowska Fabryka Maszyn Górniczych. Adres „Obrońców Stalingradu 128” – dziś ulica Krakowska 140 – był znanym w całej Polsce miejscem pracy dla blisko każdej andrychowskiej rodziny, a osiedla robotnicze, kantyny, przyzakładowe ośrodki kultury i kolonie letnie tworzyły swoiste „państwo Andorii” w mikroskali. Warto przypomnieć, że jeszcze w XVIII wieku historycy określali Andrychów jako swoiste „państwo andrychowskie” – nie była to jednostka polityczna, lecz potężna organizacja kupiecka, która zrzeszała lokalnych chłopo-tkaczy w czasach, gdy w reszcie kraju panowała pańszczyzna.
Co zostało z przemysłowego Andrychowa – ślady, hale i pamięć
Chociaż współczesny Andrychów przeszedł wyraźną transformację, ślady po przemysłowej przeszłości pozostały w tkance miejskiej – budynki dawnych zakładów są adaptowane na nowe funkcje, często wykorzystywane jako przestrzenie handlowe, biurowe czy magazynowe. „Andropol” S.A. nadal funkcjonuje przy ulicy Krakowskiej 83 jako jeden z największych polskich producentów tkanin pościelowych i ochronnych, a Andoria-Mot kontynuuje działalność w branży motoryzacyjnej i odlewniczej w ramach Grupy Zawiercie. Część dawnych terenów przemysłowych „Andropolu” została przekształcona w nowoczesne centrum handlowe, choć charakterystyczna ceglana architektura fabryczna braci Czeczowiczków – z dużymi przemysłowymi oknami i sheddowymi dachami – wciąż dominuje w pejzażu miasta.
Dla turystów odwiedzających Beskid Mały, Andrychów oferuje nie tylko górskie krajobrazy z Pańskiej Góry, Leskowca czy Złotej Górki, ale także unikalne doświadczenia związane z przemysłowym dziedzictwem regionu. Archiwalne fotografie hal Czeczowiczków, dyrekcyjnej willi, robotniczych osiedli i pierwszych prototypów silników z „Andorii” stanowią dziś najlepsze świadectwo, że Andrychów był nie tyle peryferyjnym miasteczkiem u stóp Beskidu Małego, ile jednym z najważniejszych ośrodków przemysłu bawełnianego i maszynowego w Polsce – z silnikami napędzającymi tysiące Bizonów, Autosanów i Lublinów oraz tkaninami eksportowanymi z dwóch zakładów w Andrychowie i Białymstoku. Dla regionu Beskidów to dziedzictwo równie cenne, co krajobrazy górskich szczytów, a archiwalne klatki z andrychowskich fabryk – obok bielskiej Bewelany i żywieckiego browaru – pozostają jednym z najmocniejszych dowodów na to, że Beskidy to nie tylko turystyka i pasterstwo, ale także prawdziwa potęga przemysłowa południowej Polski.
