Jarmarki w Milówce – archiwalne zdjęcia z handlu końmi i wyrobami domowymi
Jarmarki w Milówce – echo rynkowych zgiełków dawnej beskidzkiej osady
Milówka, leżąca u zbiegu potoku Milówka i rzeki Soły, u stóp Beskidu Żywieckiego, od wieków była miejscem spotkań rzemieślników, rolników i kupców z najbliższej okolicy i nie tylko. Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z 1608 roku, gdy stanowiła ona już znaczącą osadę w Państwie Żywieckim, należącą początkowo do rodziny Komorowskich, a od 1623 roku do królowej Konstancji Habsburżanki, żony Zygmunta III Wazy. Rangę handlową Milówka zyskała szczególnie w drugiej połowie XIX wieku – w latach 1872–1934 posiadała prawa miejskie i była ośrodkiem administracyjnym, gospodarczym oraz kulturalnym całego regionu, z siedzibą władz miejskich, sądem grodzkim, urzędem pocztowym, notariuszem, bankiem oraz stacją kolejową. To właśnie w tym okresie jarmarki, które cyklicznie odbywały się na lokalnym rynku, stanowiły nie tylko centrum handlowe, ale też przestrzeń wymiany społecznych relacji, tradycji i lokalnej kultury.
Archiwalne fotografie zachowane w zbiorach Muzeum Miejskiego w Żywcu, Muzeum „Stara Chałupa” oraz w popularnych serwisach historycznych takich jak Fotopolska.eu pozwalają przenieść się do czasów, gdy handel był prosty, a każdy przedmiot i zwierzę miały swoją opowieść. Zdjęcia z przełomu XIX i XX wieku oraz z okresu międzywojennego pokazują tłumy zgromadzone na milowskim rynku w dni jarmarczne, gdy z okolicznych wsi – Kamesznicy, Cięciny, Rajczy, Ujsoł, Węgierskiej Górki – zjeżdżali górale z całym dobytkiem przeznaczonym na sprzedaż. Towarzyszyły temu rozmowy pełne gwaru żywieckiej, gdzie z rzadkim kunsztem negocjowano ceny, a społeczność żydowska, stanowiąca w okresie międzywojennym około 10% mieszkańców i posiadająca własną synagogę zbudowaną w 1882 roku, odgrywała w handlu rolę nieocenioną.
Handel końmi i inwentarzem – siła robocza w góralskim gospodarstwie
Na zdjęciach sprzed dekad widzimy konie stojące obok ciężkich, drewnianych pojazdów, których siła napędowa opierała się na sile ludzkich rąk i zwierzęcych łbów. Koń w beskidzkich gospodarstwach był nie tylko wierzchowcem czy nośnikiem ciężarów, ale istotnym partnerem w codziennej pracy gospodarstwa – jego sprzedaż lub kupno potrafiły przesądzić o losie rodziny na cały rok. Handel końmi na milowskich jarmarkach miał swoją specyfikę: kupcy często przyjeżdżali z odległych regionów, by znaleźć zwierzęta zdrowe, wyszkolone i odporne na górskie warunki. Milówka, dzięki swojemu usytuowaniu geograficznemu na trasie Żywiec–Zwardoń, była swoistym pomostem między Podbeskidziem a Żywiecczyzną, dlatego jarmarki te przyciągały różnorodnych wystawców i kupców – od galicyjskich Żydów po słowackich górali zza pobliskiej granicy.
Obok koni przedmiotem handlu było także bydło, owce i trzoda chlewna, których sprzedaż wpisywała się w rytm gospodarski roku – wiosną sprzedawano nadwyżki po zimowaniu, jesienią odbywały się targi po sezonie pasterskim na halach. Ożywiona atmosfera sporów handlowych, charakterystyczna dla wszystkich wiejskich targowisk dawnej Galicji, panowała przy głównych drogach i na placach targowych Milówki, a tradycja tej formy obrotu inwentarzem przetrwała na Żywiecczyźnie aż do drugiej połowy XX wieku.
Rękodzieło i wyroby domowe – kultura Beskidów uchwycona w detalach
Obok handlu żywym inwentarzem dużą rolę odgrywały lokalne rzemiosła oraz wyroby domowe, które mieszkańcy Milówki i okolic przygotowywali na różnorodne jarmarki. Wytwarzane z pasją i przekazywane z pokolenia na pokolenie, były nie tylko praktycznymi produktami, ale przede wszystkim nośnikami lokalnej tożsamości. Na stoiskach oferowano wyroby tkackie, kożuchy z wyprawionych skór owczych i baranich, buty wykonywane przez miejscowych szewców, narzędzia rolnicze kute przez kowali oraz kosze i wyroby z wikliny. Dominowały także produkty spożywcze – sery, wędliny, pieczywo, miody z beskidzkich pasiek – stanowiące nieodłączny element handlowych stoisk.
Większość wyrobów powstawała w gospodarstwach domowych, czego potwierdzeniem są fotografie przedstawiające starannie ułożone asortymenty, często ozdobione regionalnymi wzorami żywieckimi. Świadectwem dawnego rzemiosła i życia codziennego górali jest do dziś działające w Milówce przy ulicy Piastowskiej 1 Muzeum „Stara Chałupa” – zabytkowy drewniany dom wybudowany w 1739 roku przez miejscowego karczmarza Piotra Gorela, wpisany do rejestru zabytków w 1981 roku i należący do Szlaku Architektury Drewnianej województwa śląskiego. To właśnie w jego wnętrzach można dziś zobaczyć narzędzia, sprzęty domowe, meble i ubrania, które niegdyś trafiały na milowskie jarmarki, a także pokazy przędzenia wełny, łuskania fasoli czy skubania pierza, organizowane przez Gminny Ośrodek Kultury w Milówce. Warto podkreślić, że ten typ handlu promował samowystarczalność regionalnych rodzin, dla których jarmarki były okazją do wymiany doświadczeń, nawiązania kontaktów z kupcami, ale też momentem, gdzie kultura spotykała się z gospodarką.
Turystyczny walor jarmarków – pomost między historią a współczesnością
Współcześnie Milówka pielęgnuje pamięć o swojej jarmarcznej historii. Najbardziej widocznym kontynuatorem tradycji handlowych jest organizowany corocznie w grudniu Jarmark Bożonarodzeniowy, odbywający się w Amfiteatrze nad Sołą oraz na milowskim Rynku, podczas którego stoiska rękodzielników i wystawców z gminy Milówka oraz okolic oferują wyjątkowe produkty świąteczne – stroiki, ozdoby choinkowe, lokalne wypieki i przysmaki przygotowane według tradycyjnych receptur. Wydarzeniu towarzyszą występy zespołów regionalnych, kapel góralskich i grup obrzędowych, a oprawę muzyczną zapewnia Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Milówki. Dla turystów odwiedzających Beskidy uczestnictwo w tym wydarzeniu jest okazją do bezpośredniego kontaktu z kulturą, która dała początek dawnym milowskim targom.
W kalendarzu imprez gminy Milówka znajdują się również inne wydarzenia nawiązujące do dziedzictwa, takie jak Posiady Gawędziarskie czy Konkurs Gry na Unikatowych Instrumentach Ludowych i Śpiewu Tradycyjnego – obie imprezy sięgają tradycją lat osiemdziesiątych XX wieku i co roku gromadzą folklorystów z całej Żywiecczyzny. Pokazy rzemiosła w Muzeum „Stara Chałupa”, warsztaty bibułkarstwa, malarstwa na szkle i ceramiki organizowane w obiekcie sprowadzonym w 2010 roku z Przyłękowa, a także współpraca z innymi placówkami muzealnymi regionu – Muzeum Miejskim w Żywcu czy fortyfikacją w Węgierskiej Górce – tworzą sieć inicjatyw, dzięki którym dawne tradycje handlowe Milówki nie zostały zepchnięte do podręczników, ale żyją realnym życiem.
Współczesny region wciąż odczuwa wpływ dawnych tradycji na swoje oblicze – rękodzieło i lokalne produkty zyskują na wartości, a historia jarmarków buduje wyjątkowy klimat miejsca. Milówka i okolice pozostają przestrzenią, gdzie historia handlu końmi i wyrobami domowymi splata się z nowoczesnością, tworząc atrakcyjny i autentyczny produkt turystyczny. To w niej tkwi bogactwo regionu, które każdy odwiedzający może poczuć, oglądając archiwalne fotografie w Muzeum „Stara Chałupa” lub uczestnicząc w barwnych współczesnych wydarzeniach, inspirowanych przeszłością lokalnej społeczności.

Pingback:
Powiązany wpis
Ostatni pasterze Brennej – unikalne zdjęcia z redyków i życia na szałasach sprzed lat | TerazBeskidy.pl